Powiem tylko, że Feliks trafił bardzo dobrze. Trafił do państwowej intytucji, gdzie będzie szkolony, gdzie będzie psem służbowym, warunki ma świetne. Na brak zajęcia też nie będzie mógł narzekać. W tym miejscu są też inne rottki, spisują się doskonale i pracownicy bardzo je chwalą. Feliks otrzyma nowe służbowe imię, będziemy informowani o jego postępach i sukcesach. Myślę, że nie mógł trafić lepiej : )
Feliksa zabrałyśmy z Łodzi dzięki całej siatce wolontariuszy. To była najpierw Agnieszka, potem Kaja - wyciągnęła psa ze schroniska, Itka - przywiozła do Kwidzyna, ja zabrałam do tymczasowego domku w Gdańsku i Liliana - udziela mu schronienia :)
W schronisku stwierdzono, że to pies agresywny, został tam przyprowadzony do uśpienia, ale to bardzo młody rottek, (ok.1.5 roku) my nigdy tak do końca nie wierzymy w to co mówią ludzie. Postanowiłyśmy więc zobaczyć jak to z nim jest naprawdę.
Sytuacja wygląda tak.
No więc nie jest tak źle. Ale też nie jest to pies dla każdego, a raczej powiedziałabym - dla niewielu... Niby cieszy się, niby macha ogonem, ale nigdy na całego. I nie wynika to z lęku przed ludźmi. Ten pies jest bardzo skryty, jakby nie miał czystego sumienia. Gdy już spojrzy w oczy - widać takie błyski, jakby chciał Cię ostrzec. Nierówny pies. Nie jest niby agresywny - P. Piotr (nasz szkoleniowiec - pomaga nam z psami, chodzę na szkolenie z psami, które przygotowujemy do adopcji) łapał go powoli za brzuszek, słabiznę, jajka - nic. Potem szedł z nim na smyczy, jakby odwrócił się od psa i wtedy ten się rzucił. Jednak gdy doszło do konfrontacji odpuścił natychmiast... Uznał swoją słabość. Jednak jest to pies, którego wszyscy się bali. On wie że może łatwo uzyskać przewagę. Jest nierówny, schowany w sobie, niby chce się cieszyć, ale hamuje się i to widać. No cóż, był na łańcuchu, teraz ma się lepiej - kojec lepszy niż buda z łańcuchem. Jednak gdy Liliana (z którą jest mocno już związany, co widać) przychodzi do niego, głaszcze go, gada do niego - on się przymila, a w pewnym momencie odchodzi dwa kroki i zaczyna warczeć... Liliana mówi, że to dziwny pies, ale trzeba dać mu czas. Pan Piotr mówi, że nie jest źle, to może wynikać z jego złego prowadzenia, trzeba z nim pracować, powinien mieć kontakt z człowiekiem codziennie i pracować, głaskać i karcić jak trzeba. W tej chwili - zdaniem wszystkich - do adopcji się nie nadaje... U Liliany nie ma szansy na pracę, ani częste przebywanie z człowiekiem co może pogorszyć jego stan. Ale na teraz jest to jedyne wyjście i lepsze niż schronisko. Dziś byłam trochę popracować z moim Annibalem, gadaliśmy z P. Piotrem znowu o Feliksie. Wczoraj byliśmy u niego, dziś z perspektywy stwierdziliśmy zgodnie, że jest to pies dla kogoś kto zajmie się nim "na poważnie". Kogoś kto ma doświadczenie w pracy z psami, kto zdecyduje się na solidną pracę, socjalizację, kto ma bardzo mocny charakter. Przypominam, że jest to pies, który już w tak młodym wieku poczuł, że człowieka można zdominować. U rottka jest to ciężko wyeliminować, on potrzebuje pracy OD ZARAZ!
Mamy pewien plan co do niego, ale to po moim ślubie :) 18 grudnia biorę ślub - zwiążę się z człowiekiem, który tak jak ja z psami jest od dziecka, zna je, rottki to jego miłość i chyba będziemy razem z rottkami przez resztę życia :)

Płeć: pies
Zdolność płciowa: nie kastrowany
Wiek: 1 rok
Lokalizacja: Gdańsk
Wolontariusz:
Do domu z ogrodem