W tak wzruszający sposób pisze o niej wolontariuszka odwiedzająca schronisko:Gdy podeszłam do jej kojca, oparła łapki na kratach, a główkę na moich rękach i zastygła....... zrobiło mi się wtedy tak przykro i tak ścisnęło mnie za serce, że nie da się opisać, bardzo kochana sunia.
Taki niestety samotny i pełen wyczekiwania na lepsze jutro jest los porzuconych psów. Lunie poniekąd się udało, bo uniknęła przejechania przez samochód, zatłuczenia kijem ewentualnie śmierci głodowej. Czy jednak można powiedzieć że los się do niej uśmiechnął? Nie, ja bym tak nie powiedziała. Dla mnie los dał jej szansę. Niestety tylko od ludzi zależy, czy stanie się ona początkiem drogi ku szczęściu. Luna ma szczęście bo trafiła na kogoś kto nie skreślił jej tylko dlatego że jest rottweilerem, trafiła do nas, by świat mógł się o niej dowiedzieć i mamy nadzieję, że trafi na kogoś kto pokocha ja pomimo tego ze nie jest ślicznym nieporadnym szczeniaczkiem.
Wiemy o niej jeszcze mało, ale z wielkim prawdopodobieństwem można powiedzieć, ze była to sunia domowa. Zna komendy, potrafi chodzić na smyczy i ogólnie zachowuje się jak pies przyjaciel a nie jak pies strażnik. Z pewnością nie jest starsza niż 4 lata, więc przy odrobinie szczęścia może być czyimś przyjacielem długie, długie lata.

Płeć: suka
Zdolność płciowa: sterylizowana
Wiek: 3 lata
Lokalizacja: Konin
Wolontariusz:
Wszystkim
Do mieszkania
Do domu z ogrodem