Alternative Content

Jeśli bliska jest Ci działalność Pomorskiej Fundacji Rottka,
wyślij SMS o treści: AT ROTTKA 1 na numer 73068.
Koszt wysłania SMS wynosi 3,69 zł brutto.
W odpowiedzi otrzymasz SMS z możliwością ściągnięcia psiego zdjęcia z logo Fundacji.
Usługa SMS dostępna jest w sieciach Era, Plus GSM, Orange i Play.
Właściciel serwisu Pomorska Fundacja Rottka, fundacja@rottka.pl.
wolontariat
Online  7
Kliknij w zdjęcie, aby powiększyć
Kliknij w miniaturkę, aby zmienić zdjęcie
  Nasza podopieczna w nowym domu

  Aza z Krakowa
Mam na imię Aza. W moim życiu zdarzył się cud – cud, dzięki któremu jestem, choć miało mnie już nie być…
Wszystko zaczęło się 6 lat temu – wtedy przyszłam na świat. Jakiś czas później zabrali mnie do siebie obcy mi ludzie. Ten największy powiedział, że będzie moim panem i że zostanę u nich na zawsze. Wierzyłam, że tak właśnie będzie. Przez 6 lat miałam dach nad głową, swoje legowisko i miskę pełną smakołyków. Dziś wiem, że ta pełna miska miała mi zastąpić wszystko – miłość, ciepło, długie spacery…Dziś wiem też, że choć miałam pana, nigdy tak naprawdę nie doświadczyłam jego obecności. Pan miał swoje życie, swój świat, w którym znikał, zamykając za sobą drzwi.
Tej feralnej nocy mój pan wrócił do domu nad ranem, położył się na łóżku i wtedy poczułam dobrze mi już znany obrzydliwy zapach – oni nazywają to alkoholem. Zasnęłam. Nagle coś we mnie uderzyło, poczułam, jak straszny ciężar przygniata mnie do ziemi. To mój pan spadł na mnie. Nie wiedziałam, co się stało. Nie rozumiałam , dlaczego mój pan chce mnie skrzywdzić. Musiałam się bronić i wtedy… ugryzłam mojego pana. Nie mogłam inaczej… Mój strach był silniejszy…
Następnego dnia trafiłam do azylu dla bezpańskich psów. Ciepłe mieszkanie miała mi teraz zastąpić drewniana buda. Przez następne dwa tygodnie byłam na czymś, co oni nazywają obserwacją. Widziałam te ich spojrzenia, słyszałam ich szepty. Mówili, że nie jestem agresywna, że pewnie ugryzłam ze strachu. Oni mnie rozumieli – mój pan nie.
Po dwóch tygodniach człowiek, który obiecywał, że zostanę u niego już na zawsze, ten sam, który nazywał siebie „moim panem”, wydał na mnie wyrok. Miałam odejść, zniknąć…. Słyszałam, jak wszyscy wokół mówili: „Chce ją uśpić”. A ja… ja chciałam żyć… Mój pan zapłacił za moją śmierć, już wyznaczono datę ostatniego dnia w moim życiu, ale… zdarzył się cud. Usłyszałam tylko, jak mówią: „podpisał zrzeczenie” i zrozumiałam. Nie mam już pana, jestem bezpańskim psem, ale ocalałam.
Boję się myśleć o tym, że teraz jest mi potrzebny kolejny cud i dlatego tylko po cichu marzę o tym, że któregoś dnia przyjdzie po mnie mój prawdziwy człowiek – ten, na którego tak naprawdę czekam całe życie. Podam mu wtedy łapę i zobaczę w jego oczach bezbrzeżną miłość.

Sunia obecnie przebywa w domu tymczasowym w Lublinie u hodowczyni Reksia vel
Migdała, za co serdecznie dziękiujemy.
Charakterystyka:
Polecamy:
 Płeć: suka
 Zdolność płciowa: sterylizowana
 Wiek: 6  lat
 Lokalizacja: Kraków
 Wolontariusz: Małgorzata Stoberska
 Wszystkim
 Z innymi psami
 Z kotami
 Rodzice z dziećmi
 Do mieszkania
 Do domu z ogrodem
Prawa autorskie   Fundacja Rottka ©  2006 - 2008   Ochrona danych