www.rottka.pl


Rottweiler, Rottweilerom, dla Rottweilerów - ADOPCJE, POMOC, PASJA! Strona Główna Rottweiler, Rottweilerom, dla Rottweilerów - ADOPCJE, POMOC, PASJA!
Pomorska Fundacja Rottka z siedzibą w Sopocie - Forum Adopcyjne

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat

Tagi tematu: dom, problemy, talassy, tymczasowy, watpliwosci

Dom tymczasowy Talassy- wątpliwości i problemy
Autor Wiadomość
radar 


Dołączył: 04 Lip 2008
Posty: 774
Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 18:34   Dom tymczasowy Talassy- wątpliwości i problemy

Strasznie dziwna ta choroba.

Mam pytanie czy jeśli pokryję koszty to da się jeszcze zrobić sekcję i szczegółowe badania na bakterie wirusy i chemikalia?

Jędza to w Waszym regionie. Da radę?

Skoro to taka straszna choroba to może to być coś zakaźnego i się jeszcze przyplątać innym psom. Oj i żeby nam metka się nie zaraziła jak ten syn kuzyna.
Ostatnio zmieniony przez kwapa 23 Czerwiec 2009, 22:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
metka 


Dołączyła: 03 Lis 2008
Posty: 61
Skąd: sosnowiec
Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 19:10   

akacha napisał/a:
metka, czy wet określił co to mogło być? niewiarygone, zeby tak szybvko złozyło psa :-(

Kasia,diagnoza-czyli hypottermia złośliwa nie została zmieniona,ale dr. Merta podejrzewa zatrucie-tylko kurcze ona nie miała jak zjeść cokolwiek trujacego,bo wyprowadzałam ją na smyczy(czyli widzialabym jakby coś zjadała) a w domu wszelkie chemiczne rzeczy mam pochowane w szafce. Doktor ma mój numer telefonu(przypuszczam ze Agnieszki też)więc jak tylko cokolwiek ustalą( a tego jestem pewna-bo on nie z tych co sobie odpuszczaja)na pewno mnie poinformuje.
Radar,czy Ty usiłujesz coś sugerować?
Sunia została skremowana,podobnie jak wczesniej Metka.
_________________
asik&metka
 
 
KasiaP
[Usunięty]

Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 21:50   

metka napisał/a:
Kasia,diagnoza-czyli hypottermia złośliwa nie została zmieniona,ale dr. Merta podejrzewa zatrucie-tylko kurcze ona nie miała jak zjeść cokolwiek trujacego,bo wyprowadzałam ją na smyczy(czyli widzialabym jakby coś zjadała) a w domu wszelkie chemiczne rzeczy mam pochowane w szafce. Doktor ma mój numer telefonu(przypuszczam ze Agnieszki też)więc jak tylko cokolwiek ustalą( a tego jestem pewna-bo on nie z tych co sobie odpuszczaja)na pewno mnie poinformuje.
Radar,czy Ty usiłujesz coś sugerować?
Sunia została skremowana,podobnie jak wczesniej Metka.


przepraszam jak wet to określi jeśli nie było sekcji? z krwi, w której nic nie było? niezaspecjalnie to trzyma się kupy.

Metka nie miej żalu do ludzi, że Ci nie wierzą, jeśli już wiele dni temu optowałaś za uśpieniem suczy. Wtedy pierwsze co powiedziałam było że sunia zejdzie na nagłą chorobę.
Prawdopodobnie jest tak jak mówisz, ale ja i każdy z nas mając tak dyskusyjnego psa natychmiast w takiej sytuacji poprosiłabym fundację o sekcję, tymbardziej, że nie był to już Twój pies.
Może miała jakiegoś guza mózgu? Może jeszcze jej nie skremowali, dzisiaj niedziela jest, spróbuj się jutro z samiutkiego rana dowiedzieć może. Wszyscy byśmy mieli spokojny sen

Wbrew pozorom i temu co pewnie teraz myślisz my bardzo chcemy być po Twojej stronie i współczuć Ci benadziejnej sytuacji, której doświadczyłaś, ale Ty też spróbuj nas zrozumieć
 
 
akacha 



Wiek: 40
Dołączyła: 22 Kwi 2008
Posty: 12403
Skąd: Sopot
Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 22:22   

Zastanawiałam sie także nad sekcją zwłok z uwagi na to, ze w okresie weekendu zwykle nie kremuje się zwierząt. Rozmawiałam też z Jędzą, która była na łączach z wetem, do którego chodziła metka, który na bieżąco opisywał nam sytuację suni i dzień przed feralną nocą zasygnalizował, że stan suki jest krytyczny i noc będzie rozwiązaniem tego, czy sunia będzie żyć, czy też nie. Jędza o tym nawet napisała na forum.
Problem był taki, że mała nie reagowała na żadne podawane jej leki, nawet te najmocniejsze. Podejrzewano wstrząs analityczny, ale pewności nie ma w niczym. Z wetem było ustalone, ze jeśli mała będzie się bardziej męczyć i jej utrzymywanie przy życiu będzie już niehumanitarne, a szanse na poprawę nie będą wzrastać, nie pozwoli jej cierpieć i podejmie decyzję o eutanazji. nie była więc to samodzielna decyzja metki, jak wynikałoby z wcześniejszego wpisu wyżej. Dlatego jak dla mnie to wyczerpuje wszelkie wątpliwości i pytania w kwestii konieczności wykonania sekcji.
_________________
akacha

Jeśli bliska jest Ci działalność Pomorskiej Fundacji Rottka, wyślij SMS o treści: AT ROTTKA 1 na numer 73068. Koszt wysłania SMS wynosi 3,69 zł brutto. W odpowiedzi otrzymasz SMS z możliwością ściągnięcia psiego zdjęcia z logo Fundacji.
 
 
 
metka 


Dołączyła: 03 Lis 2008
Posty: 61
Skąd: sosnowiec
Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 22:36   

KasiaP napisał/a:

przepraszam jak wet to określi jeśli nie było sekcji? z krwi, w której nic nie było? niezaspecjalnie to trzyma się kupy.

na podstawie objawów oraz wstępnych badań(dokładne wyniki będa przypuszczam w tygodniu-jest weekend a wszystko zaczęło się w piątek w nocy)

Cytat:
Metka nie miej żalu do ludzi, że Ci nie wierzą, jeśli już wiele dni temu optowałaś za uśpieniem suczy.

żal do ludzi mam i owszem-ale to czy mi wierzycie czy też nie mam głęboko gdzieś-bo to nie ludzie patrzyli jak Tala umierała w wielkim cierpieniu,nie ludzie musieli podjąć taką a nie inna decyzje i nie ludziom Tala usypiała na rękach,-wszystko pięknie i ładnie można się wypowiadać zza ekranu monitora!Jak jestem taka cholernie niewiarygodna i pefidna do tego stopnia to do kurrrnędzy DLACZEGO TALA DO DZISIEJSZEGO DNIA BYŁA U MNIE!?Dlaczego nikt nie wykazał się taką dobrocią i nie zabrał jej do siebie?"Jestes śliczna,słodka,strasznie mi Cię żał że trafiłaś na tak nieodpowiedzialną osobę,trzymam za Ciebie kciuki..."tyle!
Cytat:
Wtedy pierwsze co powiedziałam było że sunia zejdzie na nagłą chorobę.

przebieg całej choroby jest udokumentowany-w dwóch lecznicach-wyniki badań i opis wizyt jak również adresy i telefony lecznic-nie są żadną tajemnicą i jak tylko troche sie pozbieram(o tak! wyobrazcie sobie że TALA NIE BYŁA MI OBOJĘTNA I CHOLERNIE JEST MI PRZYKRO ŻE TAK SIE TO SKOŃCZYŁO!)wszelkie dane które posiadam na ten temat przekaze fundacji-mnie są na nic-jej życia nie wrócą.
Cytat:
Prawdopodobnie jest tak jak mówisz, ale ja i każdy z nas mając tak dyskusyjnego psa natychmiast w takiej sytuacji poprosiłabym fundację o sekcję, tymbardziej, że nie był to już Twój pies.

To czy jest to prawdopodobne czy nie-zostało wyjaśnione powyżej-studiuje prawo a nie weterynarie więc moge tylko polegać na opinii weterynarzy i na własnych laicki obserwacjach. FUNDACJA DLA TALII PRZYKRO MI TO STWIERDZIĆ ALE NIE ZROBIŁA NIC MIMO ŻE POINFORMOWAŁAM TELEFONICZNIE ZARAZ PO TYM JAK TALA PO 21.00 W PIĄTEK TRAFIŁA DO KLINIKI! Co wiecej spotkałam się ze zdziwieniem jak moge chciec zwrotu pieniedzy na podstawie faktur-w końcu nie uprzedzałam wcześniej że mam zamiar leczyc psa na koszt fundacji :o Mimo że następnego razu już nie będzie-wezme do siebie to aby w przypadku kiedy pies będzie umierać ujzyskać pisemną zgodę na leczenie najlepiej z miesiecznym wyprzedzeniem. Życia Talii nie da się prze;liczyć na pieniadze-chodzi tylko o zasady-nigdy ale to przenigdy nie oszczędzałam na niej i mimo że cholernie musiałam się zapożyczyć robiłam do końca to co było konieczne jak również to co było sugerowane przez osoby obeznane w temacie np.CATANI
Cytat:
Wszyscy byśmy mieli spokojny sen
Mam nadzieje ze równie spokojnie się spało-wczoraj kiedy kilkukrotnie sunia traciła przytomność a ja za każdą próbą cucenia jej modliłam się żeby wytrzymała do rana i również wtedy kiedy kiedy z wielkim przerażeniem w oczach i wbijajac we mnie pazurki próbowała złapać oddech.

Cytat:
Wbrew pozorom i temu co pewnie teraz myślisz my bardzo chcemy być po Twojej stronie i współczuć Ci benadziejnej sytuacji, której doświadczyłaś, ale Ty też spróbuj nas zrozumieć

Nie oczekuje współczucia,nie licze też na zrozumienie-chociaz wydaje mi się że każdy NORMALNY I CHOCIAŻ TROSZKE HUMANITARNY CZŁOWIEK ZROBIŁ BY TO SAMO.Powiem więcej żałuje że nie zrobiłam już tego wczoraj wieczorem-oszczędziłabym jej tylko niepotrzebnej męczarni. Dr. Merta nigdy mnie nie zawiódł,bardzo licze sie z jego zdaniem,jest człowiekiem któy robi wszystko aby uratować zwierze-ani sobie ani jemu nie mam nic do zarzucenia. Przykro mi tylko bardzo że nasza współpraca zakończyła i przebiegała w tak niefortunny sposób.Mam też nadzieje że Talka była szczesliwa przez ten czas bo mimo tego co próbowałam sobie i innym wmówić pokochałam ją.
"Jak mnie widzi świat to bez znaczenia, bo bardziej niż opinii, boję się sumienia..."

To tyle-nie będe więcej wypowiadać się ani w tym ani w żadnym innym temacie. Wszystkim ktorzy uważają że dopięłam swego usypiajac Talkę,wymyślając jakaś fikcyjną chorobę i ogółem mając ją w dupie przez cały pobyt u mnie-no bo w końcu chora była- Z CAŁEGO ŻYCZĘ TAKIEGO DOPIĘCIA SWEGO JAK JA TO ZROBIŁAM-POŻEGNANIA W WIELKIM CIERPIENIU W CIĄGU MIESIĘCA DWÓCH PSÓW.
_________________
asik&metka
 
 
Jędza
[Usunięty]

Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 22:42   

Znalazłam w końcu tego długiego dnia chwilkę, aby zawitać na forum i nie mogę powiedzieć żebym z radością tu dzisiaj zaglądała. Metka bardzo, bardzo mi przykro z powodu tego co się stało. Wiem jakie nadzieje wiązałaś z Talką na początku, wiem ile wycierpiałaś gdy okazało się że jest chora i jak trudną była decyzja o przekazaniu jej do dalszej adopcji oraz dlaczego właśnie taką podjęłaś. Bardzo mi przykro, że po stracie jednej ukochanej suni dotknęła Cię ponownie taka tragedia. Wiem też jak mocno przeżywasz to wszystko i z całego serca Ci współczuję. Byłaś najwspanialszym opiekunem jakiego Tala mogła mieć i bardzo bardzo dziękuję Ci za Twoje serce i oddanie dla tej małej.
 
 
akacha 



Wiek: 40
Dołączyła: 22 Kwi 2008
Posty: 12403
Skąd: Sopot
Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 22:50   

metka napisał/a:
FUNDACJA DLA TALII PRZYKRO MI TO STWIERDZIĆ ALE NIE ZROBIŁA NIC MIMO ŻE POINFORMOWAŁAM TELEFONICZNIE ZARAZ PO TYM JAK TALA PO 21.00 W PIĄTEK TRAFIŁA DO KLINIKI!

i tu sie mylisz metka, o czym świadczy cały ten wątek, ale ja nie będę się bawić w cytowaniem, zwłaszcza teraz, gdy wole uszanować twój ból i obecne emocje. bardzo mi przykro z powodu tego, co przeszłaś przez ostatnie dni z Talassą i szczerze współczuję.
_________________
akacha

Jeśli bliska jest Ci działalność Pomorskiej Fundacji Rottka, wyślij SMS o treści: AT ROTTKA 1 na numer 73068. Koszt wysłania SMS wynosi 3,69 zł brutto. W odpowiedzi otrzymasz SMS z możliwością ściągnięcia psiego zdjęcia z logo Fundacji.
 
 
 
goskamis 
goskamis



Wiek: 34
Dołączyła: 04 Lip 2008
Posty: 2005
Skąd: Kraków (wieś Rybna)
Wysłany: 21 Czerwiec 2009, 23:08   

metka, współczuje Ci szczerze <przytul> <przytul> wiem co to pokochać kundla który wymaga dość duzo wysiłku . Pomimo ze chwilami ma sie go dość, to jednak jak trzeba się rozstać to serce się rozdziera na kawałki <beksa> ale to chyba jest wliczone w wolontariat , że częściej płaczemy niż się cieszymy zegnając psiaki <zalamka>
i jak to mój tz mówi do następnego razu ;)
Gabi2 co do wieku i szybkiego odejścia to jak wchodzisz na sky poszukaj tam wątku na tęczowym moście o suce Alodi - Loli , to było moje cudo na dt , sunia która w jednej chwili była zdrowa a za kilka dni zeszła nagle z tego świata , do dziś nie mogę przeboleć jej straty . Jednak jak rozpaczałam usłyszałam, ze tak nieraz jest ze dziś całkiem zdrowy , młody psiak jutro odchodzi nagle <beksa>
 
 
 
KasiaP
[Usunięty]

Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 00:14   

Czy ja w którymkolwiek miejscu napisałam, że to była samodzielna decyzja Metki? I co to ma do sekcji?

Ja wiem, że każdy czyta i rozumie jak chce, ale ja nigdzie nie napisałam, że uważam za niepotrzebne uśpienie suni jeśli się męczyła, sama tak postąpiłam z Wiolką moją. Nigdzie też nie napisłam, że jest mi obojętne to co przeżyła Metka podczas ostatnich chwil suni, to musiało być straszne i przygnębiające. Nigdzie też nie napisłam, że Metka nie opiekowała się sunią, przecież ona mieszkała u niej. W sytuacji gdy sucz zachorowała jest dla mnie sprawą oczywistą, że Metka ratowała jej życie nie patrząć na koszty. Szanuję to wszystko, naprawdę. A, że mam mieszane uczucia na temat tej nagłej choroby? No mam wolno mi.
Ja tylko zadałam pytanie, czemu sunia umarła?
Dlaczego została skremowana odrazu i nie przeprowadzona została w takiej sytuacji sekcja zwłok, przecież wiadomo było, że losy tej suki poruszają wiele osób.
Teraz nie wiemy co było przyczyną, a może pomogłoby to innym psom?
 
 
gabi2 
GABI GSM 506 657 995


Wiek: 52
Dołączyła: 07 Sty 2009
Posty: 5743
Skąd: Gdynia
Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 09:24   

goskamis napisał/a:
Gabi2 co do wieku i szybkiego odejścia to jak wchodzisz na sky poszukaj tam wątku na tęczowym moście o suce Alodi - Loli , to było moje cudo na dt , sunia która w jednej chwili była zdrowa a za kilka dni zeszła nagle z tego świata , do dziś nie mogę przeboleć jej straty . Jednak jak rozpaczałam usłyszałam, ze tak nieraz jest ze dziś całkiem zdrowy , młody psiak jutro odchodzi nagle


Pisząc że trudno mi uwierzyć w to co się stało , ani przez chwilkę nie miałam na mysli podwazać prawdomówności Metki. Chodziło mi o aspekt medyczny- co to za cholerna bakteria zabiła suńkę. Sama miałam taki przypadek gdy 6-miesięczny rottek odszedł w dosłownie 5-min.(zawał) Długo po tym nie mogłam uwierzyć że jego już niema.
Zawsze trudno jest pogodzic się z tak niespodziewana śmiercią <beksa>
Mam nadzieję że Metka dobrze mnie zrozumiała, ponieważ jakie kolwiek podważanie jej prawdomówności , itd , jest w tej ciężkiej dla niej chwili wręcz nieludzkie <krzeslo>

Goskamis zajrzę na stronkę o której wspomniałaś , zawsze to jedno doświadczenie więcej <love>
_________________
GABI, DORAN i SCHILA
Elzuniu zawsze pozostaniesz w naszych sercach.


: Ofiarną i wytrwałą walką z okrucieństwem wobec zwierząt ,uważam za walkę o godność, kulturę
i wyższą cywilizację : Maria DĄBROWSKA
 
 
 
Ars Rottis 

Wiek: 32
Dołączyła: 15 Cze 2009
Posty: 5
Skąd: śląskie
Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 11:41   

KasiaP napisał/a:
. A, że mam mieszane uczucia na temat tej nagłej choroby?


Naprawdę przeginasz i to ostro. Skoro jak twierdzisz, uważałaś, że suczka zejdzie nagle na jakąś chorobę trzeba było ją zabrać od Asika do siebie. Niestety poza "oj jaka biedna Talka, nikt nic nie zrobił". Odnośnie tego jak się Tala czuje też kontaktowałam się właściwie na bierząco z Asikiem ja, w dzień i w nocy, a teraz każdy "ma wątpilwości". Trzeba było doopę ruszyć jak miał ktoś wątpliwości i przyjechać i siedzieć u weta. Dr Merta choć w sobotę miał lecznicę czynną do 14 siedział przy Tali do po 15, potem z własnej nieprzymuszonej woli powiedział, że przyjedzie jeszcze raz w sobotę o 20-tej do lecznicy i żeby przyjechać z Talą, Asik oczywiście była, wet też a mógł w tym czasie wypoczywać sobie.

metka napisał/a:
Co wiecej spotkałam się ze zdziwieniem jak moge chciec zwrotu pieniedzy na podstawie faktur-w końcu nie uprzedzałam wcześniej że mam zamiar leczyc psa na koszt fundacji


Znaczy się nie rozumiem. Fundacja uważa, że jak pies zaczyna się dusić i jest parę chwil na podjęcie decyzji to zamiast jechać do weta DT ma się wpierw kontaktować czy w ogóle psa leczyć? Czy Fundacja zapłaci za to leczenie. Asik sprzedała swoją nową komórkę żeby leczyć Talę a Wy takie sugestie dajecie. Wczoraj wieczorem podliczyłyśmy z Asikiem koszt rtg, karmy, szczepień, leczenia zapalenia pęcherza, preparatów i tabletek na stawy i koszty leczenia Tali przez ostatnie 2 dni. Nazbierało się tego 1040 zł. No i teraz Asik ma sama się borykać z wydana tak dużą sumą, bo Fundacja ja olała choć sunia była w DT.

Możecie sobie myśleć o mnie co chcecie, ale od początku jak tylko Asik wzięła Talę nie podobała mi się polityka Fundacji, suka przyjechała do niej bez szczepień (pomimo, że każdy wiedział, że Asik ma w domu inne zwierzęta), bez karmy, poprostu nie tak powinno być jak się daje psa na DT. Ja wiem, że Fundacja ma niezadużo pieniędzy, ale to nie oznacza, że jak ktoś deklaruje wzięcie psa na DT to ma pokrywać wszystkie wydatki za takiego psa.

Ja jak wzięłam Afrę ze schroniska to była zaszczepiona. dlaczego nikt nie dopilnował aby sukę zaszczepiło schronisko? Przecież siedziała tam spory okres czasu i powinna byc zaszczepiona i na wściekliznę (na to przede wszystkim przed wydaniem) i na choroby zakaźne jeśli siedziała tam dłużej niż miesiąc.
 
 
 
kwapa 

Dołączył: 22 Kwi 2008
Posty: 2620
Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 15:09   Domy tymczasowe- wątpliwości i problemy

Jako, że w jednym z tematów (Talassa) padł dosyc poważny zarzut, jakoby Fundacja nie wywiązywała się ze zobowiązań ustalonych z domami tymczasowymi proszę o wyjaśnienie sprawy przez osoby, które ustalały warunki DT dla Talassy... Przypominam również, że Talassa została adoptowana przez metkę a Zarząd po tym kiedy okazało się, że suka jest chora, zgodził się w drodze wyjątku szukać innego domu stałego dla suki...
 
 
Jędza
[Usunięty]

Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 20:27   

Tytuł bardzo trafny, bo czegokolwiek osoby które ustalały tutaj nie napiszą druga strona może napisać coś innego. Pech polega na tym, że ustalenia były robione w biurze a nie mailowo. Pomimo zarzutów czynionych przez niektórych że Fundacja wmanewrowała Asię w opiekę nad psem nie zgodzę się z tym i nie poczuwam do winy. Asia sama zgłosiła chęć bycia tymczasem i to takim który jeśli pies będzie ok będzie jednorazowy, bo wiedziała że jej sunia odchodzi. Mówiłam jej że niee planujemy Talki wyciągać, bo wszechobecny kryzys odbija się także na nas i musimy odpowiedzialnie planować koszty. Asia stwierdziła że nie ma sprawy i karmę oraz weta bierze na siebie. Uprzedziłam ją też że z psami o których mało wiemy może być róznie i czy bierze pod uwagę wszytkie, nawet takie nieprzewidziane okoliczności oraz że jeśli nie zdecyduje się na adopcję to nie wiem ile pise u niej posiedzi. Nie wymagałam natychmiastowej odp. Asia powiedziała że wszystko przemyślała i że chce zeby zorganizować przywóz suki. No to Tala przyjechała. Było bosko, sunia super - Asia sama pisała na fo. Wypisałam więc umowę. Nawet jeszcze w biurze, mając gotową umowę pytałam Asi czy chce adopcyjną czy wolontariatu - czyli jeszcze czas na podjęcie decyzji. Asia adoptowała. Później po tym gdy okazało się że suka jest chora i Asia decyzję zmieniła - z bólem serca, wiem o tym - sunia ponownie trafiła do adopcji. Wcześniejsze ustalenia jednak były aktualne co do karmy. Fundacja zdecydowała, że postaramy się zebrać fundusze na zabieg na dysplazję dla Tali, bo wiemy że Asi na to nie stać ( zresztą mało kogo stać tak nagle) i w miarę możliwości, jeśli będą darowizny na Talkę i grubsze wydatki postaramy się pomóc. I tyle. Osobą z którą ustalałm identyczne warunki przyjęcia psa na tymczas jest Ninka - do niej pojechała Berta. Ona może napisać czy to samo mówiłam do niej.
 
 
Jędza
[Usunięty]

Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 20:44   

A jeszcze w kwestii ustalania pokrycia kosztów za ostatnie nagłe leczenia Tali. Asia w piatek rozmawiając ze mną nie powiedziała, że nie ma na leczenie. Wiem że okoliczności nie sprzyjały może myśleniu o tym, ale niestety Fundacja jako całośc nie może pozwolic sobie na branie przez kogokolwiek i w jakichkolwiek okolicznościach faktur bez uzgodnienia. Od tej zasady nie ma wyjatków, bo byt zbyt wielu psów zależy od naszego sposobu planowania wydatków. Rozmawiałam o tym z Asią i wiem że te nieprzewidziane wydatki nie były dla niej łatwe do pokrycia. Nie odcięłam się od pomocy. Niestety od sobotniej rozmowy wieczornej udało mi się z Asią porozmawiać raz i niestety byla w takiej rozpaczy, że nawet nie była w stanie ze mną rozmawiać. Nie chciałabym, żeby sprawa zakończyła się wzajemnymi pretensjami między nami. Bardzo szanuję Asię za to co zrobiła dla suni i jestem jej za to wdzięczna, ale absolutnie nie czuję bym ją oszukała w jakimkolwiek momencie naszych kontaktów. Uważam że nie ma sytuacji bez wyjścia i ze tutaj także ono się znajdzie. Na przykładzie kontaktów z wieloma osobami, które adoptowały od nas psy jasno widać że Fundacja nigdy nie odwracała się od osób potrzebujących wsparcia.
 
 
ninka10 



Wiek: 26
Dołączyła: 04 Lut 2009
Posty: 1077
Skąd: Bytom
Wysłany: 22 Czerwiec 2009, 20:56   

Jędza napisał/a:
Osobą z którą ustalałm identyczne warunki przyjęcia psa na tymczas jest Ninka - do niej pojechała Berta. Ona może napisać czy to samo mówiłam do niej.
Dokladnie tak samo została mi sprawa przedstawiona . Sama wrecz naciskałam na wyciągnięcie Berty ze schronu i oczywiście wszelkie koszty pobytu suczki u mnie wzięłam na siebie ( jedzonko i wizyty u weta ) . to była moja decyzja . Bardzo współczuje Metce bo naprwdę zwalilo jej sie sporo :-( . I trzymam kciuki by wszystko się ułożyło
_________________
"Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Statystyki wizyt z innych stron
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Support forum phpbb by phpBB3 Assistant
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 15